Propozycja wicepremiera Piechocińskiego zdaje się być klonem propozycji ZBP dla frankowiczów:
Niemal wszystkie pomysły zaprezentowane przez wiceszefa rządu już w miniony piątek zostały przedstawione przez Związek Banków Polskich.
Propozycja wicepremiera Piechocińskiego zdaje się być klonem propozycji ZBP dla frankowiczów:
Niemal wszystkie pomysły zaprezentowane przez wiceszefa rządu już w miniony piątek zostały przedstawione przez Związek Banków Polskich.
Na łamach rp.pl polemika prezesa mBanku, Cezarego Stypułkowskiego z prof. Witoldem Modzelewskim (który zadał 5 pytań do bankówProfesorze! Zachęcam do złagodzenia tonu wypowiedzi. Straszenie prokuratorem nie przystoi pracownikowi nauki.
Opinia Michała Asmana, wraz z tabelami i interesującymi komentarzami.
Felieton Dariusza Wółkiewicza o “frankowcach” – szczurach doświadczalnych systemu bankowego. Z celnymi analogiami:
Wyobraźmy sobie ministerstwo zdrowia jakiegoś kraju dopuszczające do obrotu lek, który należy zażywać przez 30 lat. Wyobraźmy sobie, że ministerstwo zdrowia robi to w sytuacji, kiedy uprzednio nie był badany wpływ tego leku na organizm przez okres 30 lat, w istocie zatem nie ma wiedzy jak ten lek będzie działał. Co więcej – owo ministerstwo nakazałoby firmom farmaceutycznym aby informowały pacjentów o ryzyku wynikającym z 1-rocznego działania tego leku.
Interesujący artykuł w Forbes.pl przedstawiający listę bardzo kontretnych argumentów stawiających banki, które udzielały kredytów indeksowanych we frankach w… kłopotliwej sytuacji. Warto przeczytać:
Po czwarte, Trybunał Sprawiedliwości UE odpowie niebawem na pytanie sądu węgierskiego, czy klauzula indeksacyjna stanowi instrument finansowy w rozumieniu dyrektywy MIFID i w końcu istnieją poważne argumenty za tym, aby klauzulę indeksacyjną uznać za nieważną, a to mogłoby nawet prowadzić do nieważności całej umowy. Oznaczałoby to, że klient przez lata korzystał za darmo z udostępnionego kapitału. Choć może to być mentalnie trudne do zaakceptowania, prawnie jest jak najbardziej realne.
Elżbieta Glapiak na łamach rp.pl przekonuje, że to nie jest żart:
Otóż, dolny zakres przedziału wahań stawki LIBOR jest obecnie ukształtowany na poziomie -1,25 proc., co oznacza, że raty kredytów mogą zmaleć, i to o ok. 7 proc. W takiej sytuacji raty odsetkowe byłyby ujemne, a klienci banków spłacaliby jedynie kapitał.
“Frankowicze” złożyli do Prokuratury Generalnej 300 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.
Prokuratorzy będą analizować każde zawiadomienie oraz umowę kredytową osobno. Mateusz Martyniuk tłumaczy jednocześnie, że przestępstwo oszustwa ma charakter umyślny. To oznacza, że w takim przypadku konieczne jest udowodnienie celowego działania z zamiarem wprowadzenia w błąd w celu uzyskania korzyści majątkowych.
W posiadaniu tej wiedzy jest KNF i nie jest ona tajna – ujawnił ją jeden człowiek: prezesi banków w Polsce brali kredyty w złotówkach.
Okazało się, że zdecydowana większość członków bankowych władz bierze kredyty w złotych. I to nawet w tych bankach, które swoim klientom – przypuszczam, że o znacznie niższych dochodach niż bankowcy – i na bardzo długie okresy, oferują kredyty obciążone nie rozumianym często przez klienta ryzykiem kursowym, a także ryzykiem stopy procentowej z innego rynku