Eksperymenty (banków) na frankowcach

Felieton Dariusza Wółkiewicza o “frankowcach” – szczurach doświadczalnych systemu bankowego. Z celnymi analogiami:

Wyobraźmy sobie ministerstwo zdrowia jakiegoś kraju dopuszczające do obrotu lek, który należy zażywać przez 30 lat. Wyobraźmy sobie, że ministerstwo zdrowia robi to w sytuacji, kiedy uprzednio nie był badany wpływ tego leku na organizm przez okres 30 lat, w istocie zatem nie ma wiedzy jak ten lek będzie działał. Co więcej – owo ministerstwo nakazałoby firmom farmaceutycznym aby informowały pacjentów o ryzyku wynikającym z 1-rocznego działania tego leku.

Banki się mylą. Argumenty za frankowiczami

Interesujący artykuł w Forbes.pl przedstawiający listę bardzo kontretnych argumentów stawiających banki, które udzielały kredytów indeksowanych we frankach w… kłopotliwej sytuacji. Warto przeczytać:

Po czwarte, Trybunał Sprawiedliwości UE odpowie niebawem na pytanie sądu węgierskiego, czy klauzula indeksacyjna stanowi instrument finansowy w rozumieniu dyrektywy MIFID i w końcu istnieją poważne argumenty za tym, aby klauzulę indeksacyjną uznać za nieważną, a to mogłoby nawet prowadzić do nieważności całej umowy. Oznaczałoby to, że klient przez lata korzystał za darmo z udostępnionego kapitału. Choć może to być mentalnie trudne do zaakceptowania, prawnie jest jak najbardziej realne.

300 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa

“Frankowicze” złożyli do Prokuratury Generalnej 300 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.

Prokuratorzy będą analizować każde zawiadomienie oraz umowę kredytową osobno. Mateusz Martyniuk tłumaczy jednocześnie, że przestępstwo oszustwa ma charakter umyślny. To oznacza, że w takim przypadku konieczne jest udowodnienie celowego działania z zamiarem wprowadzenia w błąd w celu uzyskania korzyści majątkowych.

W jakiej walucie brali kredyty prezesi banków?

W posiadaniu tej wiedzy jest KNF i nie jest ona tajna – ujawnił ją jeden człowiek: prezesi banków w Polsce brali kredyty w złotówkach.

Okazało się, że zdecydowana większość członków bankowych władz bierze kredyty w złotych. I to nawet w tych bankach, które swoim klientom – przypuszczam, że o znacznie niższych dochodach niż bankowcy – i na bardzo długie okresy, oferują kredyty obciążone nie rozumianym często przez klienta ryzykiem kursowym, a także ryzykiem stopy procentowej z innego rynku